
Od ośmiu lat gram i muzykuję na oddziałach, w hospicjach i w placówkach opiekuńczych, dla dzieci, młodzieży i dorosłych w trudnym czasie. To część mojej pracy, którą prowadzę pod własnym nazwiskiem, najczęściej razem z fundacjami i instytucjami.
Muzyka potrafi być obecna nawet tam, gdzie brakuje słów, przy łóżku pacjenta, na korytarzu oddziału, w świetlicy hospicjum. Nie chodzi o występ ani o artystyczny efekt, tylko o chwilę ulgi, oddechu i kontaktu. Gram znajome melodie, czasem ktoś zaśpiewa razem ze mną, a czasem po prostu słucha z zamkniętymi oczami. To wsparcie, które idzie obok opieki lekarzy i psychologów, nigdy jej nie zastępuje.
Spokojne covery i dźwięki, które wyciszają i dają chwilę oddechu pacjentom oraz personelowi, na sali, na korytarzu, w świetlicy.
Kameralnie i indywidualnie, z poszanowaniem stanu i samopoczucia pacjenta. Tyle muzyki, ile w danej chwili pomaga.
Dla dzieci i młodzieży podczas leczenia, chwila normalności, zabawy i frajdy, w której to one są w centrum, nie choroba.
Muzykowanie i warsztaty dla podopiecznych oraz ich opiekunów, okazja do kontaktu, wspomnień i bycia razem.
Tę część działalności prowadzę najczęściej dzięki fundacjom, instytucjom i firmom, które chcą ją współtworzyć. Jeśli reprezentujesz placówkę, fundację albo firmę i chcesz, żeby muzyka pojawiła się tam, gdzie jest potrzebna albo po prostu chcesz wesprzeć takie granie, napisz do mnie. Wspólnie ustalimy, co ma sens w danym miejscu.
Dbam o prywatność i komfort osób, z którymi pracuję, szczególnie dzieci. Nie publikuję rozpoznawalnych zdjęć ani danych pacjentów. Muzyka jest tu wsparciem i nie zastępuje opieki medycznej ani psychologicznej.
Można to też podarować. Jeśli chcesz zrobić komuś naprawdę wartościowy prezent, możesz ufundować placówce wizytę ze mną, koncert dla jej podopiecznych, i sam(a) mi przy tym towarzyszyć. Doświadczenie zostaje w pamięci dłużej niż rzecz, a prezentem jest tu muzyka, śpiew i wspólny, dobry wieczór.